Costa Smerlada - "tu normalni ludzie nie przyjeżdżają", czyli ceny, Sardyńczycy, restauracje | informacje praktyczne cz. 2 | Sardynia


Costa Smerlada, czyli celebryci, bogactwo, luksusowe jachty, wille nad morzem i nieziemsko piękne plaże. Takie informacje o Szmaragdowym Wybrzeżu widziałam w internecie na każdym kroku, gdy chciałam się dowiedzieć czegoś o miejscu, które część mojej rodziny wybrała dla nas na wyjazd. Podczas pobytu usłyszałam, że "tutaj normalni ludzie nie przyjeżdżają", że "Costa Smeralda to Costa Smeralda, a nie Sardynia czy Włochy". Czy Wybrzeże rzeczywiście jest tak drogie, luksusowe i piękne?

Expectations vs. reality, czyli Costa Smeralda dla bogaczy i zwykłych ludzi?

Costa Smerlada to nazwa północno-wschodniego wybrzeża na Sardynii, które uznawane jest za jeden z piękniejszych i bardziej luksusowych rejonów we Włoszech. Jednak po spędzonym tygodniu w tamtych stronach mogę powiedzieć, że to nie do końca tak, jakby się mogło wydawać.

Na Szmaragdowym Wybrzeżu codziennie mogliśmy obserwować olbrzymie jachty na morzu, lądujące na nich prywatne helikoptery. Ceny w barach, na plażach czasem wpełniały nas w zdumienie i bawiły jednocześnie. Trzeba przyznać, że jest tam drogo, np. w porównaniu do Grecji, czy nawet Hiszpanii, a ceny czasem nijak mają się do jakości i obsługi, co będziecie sami mogli zweryfikować za chwilę.

Jednak pomijając wysokie ceny i jachty pływające w oddali, czy też te cumujące w Porto Cervo, Costsa Smeralda wydawała mi się dość z w y c z a j n a, za spokojna. Brakowało mi tam uliczek, miast, w których coś by się d z i a ł o. Myślę nawet, że można tam pojechać (my byliśmy tam w czerwcu) i wcale nie zauważyć, że jest się w miejscu, które utożsamiane jest z luksusem.

#Capriccioli, czyli przykład miejsca na C. Smeraldzie
My zatrzymaliśmy się w Capriccioli, czyli jednej z miejscowości na Szmaragdowym Wybrzeżu, która słynie z pięknych plaż na Sardynii. W okolicy oprócz nich były 2 supermarkety, typowy sklepik z tandetnymi pamiątkami, bar przy plaży z cenami z kosmosu i jedna restauracja/bar przy głównej drodze. Wille, baseny, drogie samochody, celebryci? Nic z tych rzeczy. Parę kameralnych hoteli/domków do wynajęcia, na plaży rodziny z dziećmi. Jakieś większe posiadłości zobaczyliśmy dopiero pod koniec wyjazdu, gdy chcieliśmy odkryć nową plażę w okolicy i trafiliśmy na prywatną drogę z pięknymi domami, zadbanymi ogrodami pełnymi kwiatów, kaktusów. A więc - luksus? Może i tak, ale współistniejący z normalnością, czasem wręcz ukryty, wkomponowany w naturę, która dostępna była dla k a ż d e g o.

#Costa Smerlada w czerwcu

Co więcej, Szmaragdowe Wybrzeże (to jakże słynne miejsce) w czerwcu było dość puste. Na popularnych plażach co prawda było sporo ludzi w ciągu dnia, ale bez problemu można było znaleźć dla siebie miejsce, a czasem i pustą zatoczkę. Natomiast na ulicach w miastach, miasteczkach, które odwiedziliśmy (np. Arzachena, Olbia, Golfo Aranchi, Porto Cervo) było pusto. W Arzachenie czułam się, jakbyśmy byli jedynymi turystami, w dodatku zwiedzającymi wymarłą miejscowość, bo nawet mieszkańców było ciężko tam spotkać. Gdy pojechaliśmy późnym wieczorem do Porto Cervo w tygodniu, w słynnym porcie z jachtami nie było ani jednej osoby, a w beach clubie słynącym z cudnych zachodów słońca (Phi Beach) było może 15 osób. W Capriccioli w klubie przy plaży był dj, była obsługa, były kolorowe światełka i... nie było ani jednej osoby na imprezie, więc dj grał jedynie dla siebie.

Sardynia - ceny, restauracje, traktowanie turystów

Na Sardynię warto przyjechać dla widoków. Plaże są cudne, woda ma niesamowite kolory, na wyspie jest mnóstwo cudnych zatoczek, ale dla mnie i mojej rodziny była też trochę rozczarowująca. Dlaczego?

Po pierwsze - ceny i jakość tego, za co trzeba zapłacić.

Poniżej przykłady, z którymi się spotkaliśmy.

Ceny w Capriccioli:
  • ok. 0,5-1 € - toalety przy dużym barze/klubie przy plaży (nie dużo, ale płacisz za to: brak wody w kranach, część toalet nieczynna, 1 toaleta normalna, reszta to "toalety z dziurą w ziemi")
  • 6 € - piwo w barze przy plaży
  • 24-30 €/dzień- 2 leżaki i parasol 
  • 2,5 €/godz. - parking przy plaży 
Capriccoli - Ristorante Il Pirata (raczej odradzamy to miejsce):
  • 10 € - hamburger
  • 10 € - lasagne (przesolona)
  • 5 € - foccacia/bardzo mała pizza
  • 5 € - napoje typu Sprite
  • 3 € - wino dla paru osób 
  • 0,50 €/1 os. - obsługa (a raczej jej brak, o czym przeczytacie niżej)
Ceny w Olbii:
  • 8 € - pizza dla 1-2 os. 
  • 2,20 € - porcja lodów w lodziarni 
Ceny w Arzachenie - Il Fungo Bistrò Pizzeria (odradzamy to miejsce):
  • 8 € - mała porcja ravioli w sosie pomidorowym
  • 22 € - zupa rybna bez smaku, w ogóle niedoprawiona 
Ceny w Golfo di Marinella - bar na plaży:
  • 7 € - frytki
  • 20 €/1 os. - coś bardziej obiadowego  

porada: jak nie wydać majątku na jedzenie na Sardynii
 My w Golfo di Marinella zamiast wydać 160 € w barze na plaży, za 30 euro dla nasz wszystkich (8 osób) kupiliśmy w markecie włoską mortadelę, prosciutto, dobrej jakości żółty ser, pieczywo, owoce i warzywa, butelkę wina, inne napoje i zrobiliśmy sobie piknik. Włoskie produkty były bardzo dobre i świeże, część została nawet na później.

160 € (niewliczone w cenę napoje) = lunch w barze przy plaży vs. 30 € = piknik na plaży + świeże, włoskie produkty + napoje

Po drugie - brak zainteresowania gośćmi, nierówne traktowanie, zamknięte bary i restauracje.

"Siesta" - brzmi pięknie, ale zdecydowanie potrafi pokrzyżować plany na Sardynii, bo o ile w innych miejscach na południu Europy w porze siesty zawsze jedliśmy na mieście bez problemu (zawsze jakiś lokal był otwarty), tak na Sardynii traciliśmy czasami mnóstwo czasu, by znaleźć jakikolwiek bar, restaurację, by zjeść obiad w ciągu dnia, gdyż mniej więcej od południa do godz. 15-16 wszystko było pozamykane. Zamykano nawet niektóre supermarkety.

Włoskie restauracje = pyszne jedzenie + miła obsługa? Na Sardynii niekoniecznie, bo gdy już udało nam się coś znaleźć, często wiązało się to z rozczarowaniem. W Arzachenie oraz Capriccioli (dot. miejsc wymienionych wyżej) spotkaliśmy się z obsługą kompletnie niezainteresowaną klientami i niedobrym jedzeniem.

Czy na Sardynii można uciec z restauracji i nie płacić? 
W pierwszej miejscowości na 8 dań, które zamówiliśmy 2 były dobre, a reszta to totalna katastrofa, z której nie wiedzieliśmy czy mamy się śmiać, czy płakać. W dodatku o przyprawy i oliwę musieliśmy się upominać (chociażby po to, by doprawić jedzenie, które nam podali), na zamówienie czekaliśmy dość długo, a kelnerka potem była nami tak niezainteresowana, że tak naprawdę moglibyśmy spokojnie stamtąd wyjść bez płacenia i by tego nie zauważyła.

#Plastic is fantastic? 
W Capriccioli raz zjedliśmy w barze/restauracji przy plaży i też tego miło nie wspominamy. Bar co prawda w internecie nie cieszy się dobrymi opiniami, ale był jedynym w okolicy i nie mieliśmy wtedy za bardzo wyboru. Tutaj też dania nie były idealne, ale obsługa to tragedia, a pamiętajmy, że za serwis trzeba... zapłacić. Na kelnera czekaliśmy i czekaliśmy, menu przynieśliśmy sobie sami, stoliki złączyliśmy sami, dostaliśmy plastikowe sztućce i kubeczki, gdy siedzący przy innych stolikach Włosi dostawali normalne sztućce (nam powiedzieli, że nie mają więcej...), gdy rozlało nam się picie, stół "wytarliśmy" sami (uwaga - serwetki też były plastikowe i nie zbierały wody, musieliśmy podnieść stolik, by woda spłynęła na ziemię), kelner nie potrafił zebrać talerzy bez rozrzucania jednorazowych, plastikowych podkładek pod talerze, nie mogliśmy zapłacić kartą (Sardyńczyk wskazał nam automat).

#Włosi są niemili?
Ja rozumiem, że raz (czy dwa, jak w naszym przypadku) można źle trafić, zwłaszcza, że wiele razy byłam za granicą i miałam to szczęście, że n i g d y nie trafiłam na złe jedzenie, czy tak niemiłą "obsługę", ale nie spodziewałam się tego, że akurat Włosi nie będą potrafili przyrządzić dobrze włoskich dań. W dodatku to nie pierwszy raz kiedy jestem we Włoszech i spotykam się z tym, że Włosi (oczywiście nie dot. wszystkich) patrzą na turystów z góry, są niemili, skąpi itd. Na Sardynii mieliśmy wrażenie, że wielu z nich próbuje zarobić na wszystkim, na czym się tylko da, a ceny w niektórych miejscach były bardzo zawyżone.

*Ale żeby nie było tak pesymistycznie - w Olbii i La Maddalenie trafiliśmy na obsługę, która była w porządku, perfekcyjną lasagne, pizzę, lody i świeży sok z pomarańczy 👌.
A co o Szmaragdowym Wybrzeżu myślą sami Sardyńczycy?
Część mojej rodziny, która zna włoski rozmawiała z Włochem na plaży w Capriccioli. Mówił, że na Coście Smeraldzie są najpiękniejsze plaże (do Capriccioli wraca od lat), że warto tu przyjeżdżać dla natury i pięknych widoków, ale gdy pojawił się temat cen, machnął ręką i pokiwał głową z niezadowoleniem.

Ja natomiast po powrocie pisałam z Włoszką mieszkającą w Cagliari na instagramie i ona powiedziała mi, że według niej Costa Smeralda to najdroższe miejsce na świecie. Z drugiej strony, gdy podałam jej przykładowe ceny, z którymi się spotkaliśmy (te, które podałam wam wyżej), to powiedziała, że takie są ceny na całej wyspie, a drogie Szmaragdowe Wybrzeże utożsamia głównie z Porto Cervo i Porto Rotondo (leżą na C. Smerladzie), bo to tam właśnie jest najdrożej, więc podsumowując, myślę, że mogę powiedzieć:

#Podsumowanie - ceny
Sardynia jako cała wyspa do najtańszych nie należy, a Costa Smeralda (jeśli chodzi o ceny) nie różni się tak bardzo od reszty regionów, z tym, że to tam mamy największe prawdopodobieństwo trafić do baru, restauracji etc, w których ceny będą, mimo wszystko, najwyższe.

Więc jak nie zbankrutować na Szmaragdowym Wybrzeżu i dobrze zjeść? #koszty
Wyżej podałam wam przykład tego, ile zapłacicie za lunch w Golfo di Marinella (160 euro), a ile, jeśli sami zrobicie zakupy (30 euro). Koszty, jak pewnie zauważyliście są nieporównywalne i to jest właśnie dobry sposób na to, by zjeść tanio i smacznie (jeśli nie macie zapewnionego wyżywienia), czyli przygotowywać posiłki samemu. My przez tydzień mieszkaliśmy w domku z kuchnią i często kupowaliśmy włoskie produkty i z nich przyrządzaliśmy prawdziwe w ł o s k i e dania. W restauracjach jedliśmy tylko parę razy i jak mogliście się przekonać - nie najlepiej to wspominamy.

12 € = 2 x piwo vs. 12 € = śniadanie + obiad + kolacja + deser + napoje

Wyszło nam, że wydawaliśmy ok. 12 euro na osobę dziennie, a naprawdę nie ograniczaliśmy się, bo na naszej liście zakupów były i typowe produkty potrzebne do zrobienia posiłków, i słodkości, i procenty (najtańsze białe wino, które kupiliśmy kosztowało ok. 1,90 euro za butelkę i było naprawdę dobre, ale na liście zakupów znalazły się też droższe napoje). Dla porównania - na samej plaży za 2 piwa zapłacilibyśmy 12 euro, a tak to w tej cenie mieliśmy 3 posiłki, deser, kawę, napoje etc.

Zobacz także moje filmiki z Sardynii!
  

28 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia! Zakochałam się w pierwszym i trzech ostatnich! Patrząc na ceny, to jakoś mega drogo nie jest.
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że zdjęcia się podobają, a co do cen - na pierwszy rzut oka może się tak nie wydaje, ale gdybyś policzyła, że np. mielibysmy jeść codziennie lunch i kolację na mieście + np. płacić za leżaki na plaży to wydalibysmy tam fortunę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie że tak wszystko opisałaś w formie poradnika :) Jak na razie do Włoszech się nie wybieram, ale moze kiedys :) Wudoki przecudne! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla widoków i bajkowych plaży z pewnością chciałabym się udać w tak malowniczym zakątek świata, ale ceny niestety skutecznie mnie odstraszają.
    Szkoda, że w większości przypadków trafiłaś na niemiłą obsługę, to automatycznie psuje wrażenia z pobytu.
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Włosi niestety nie zrobili na mnie dobrego wrażenia, ale w Sardynii i tak można się zakochać:)

      Usuń
  5. Aż dziwne, że w tak luksusowym miejscu posiłki w restauracji były takimi niewypałami. Szczególnie ta samoobsługa :P. Na pewno było pięknie, ale chyba wolałabym się wybrać do innego miejsca w Włoszech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, nawet we Włoszech, słynących z pysznego jedzenia, można źle trafić, a Sardynia jest przepiękna, więc warto się tam wybrać dla cudnych widoków:)

      Usuń
  6. Mi się wydaje że czasem warto tylko czasem poszukać a można spędzić tanio czas w ekskluzywnym miejscu.
    by-tala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo dużo fajnych informacji! Takie gotowanie samemu czasem naprawdę może uratować życie, a klimacik sobie przecież zachowaliście, skoro gotowaliście włoskie dania!♥
    Mój blog ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja lektorka z włoskiego cały czas powtarza, że to właśnie na Sardynii są najpiękniejsze plaże w Europie. I zdajesz się to potwierdzać - nic nie wspominała jednak o cenach- z ciekawości zapytam!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kolor wody na Sardynii to magia! Niedługo pojawi się wpis o najpiękniejszym miejscu, jakie widziałam na Sardynii, więc zapraszam :)

      Usuń
  9. Po zdjęciach widać, że jest pięknie. Szkoda, że z jakością usług nie jest tak kolorowo. Gotowanie samemu zawsze wychodzi taniej. My tak często robiliśmy w Czechach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie widoki! Świetnie to wygląda, teraz już wiem że muszę odwiedzić Włochy!
    xoxo
    http://ysiakova.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jak byłam na wakacjach niektóre ceny też były wysokie i codzienne chodzenie do restauracji trochę mnie przerastało. Dlatego też czasem gotowałam w mieszkaniu :) Sardynia jest przepiękna!

    https://redamancyy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne widoki :)
    „Zapraszam także do siebie na nowy post - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam zupełnie inne doświadczenia zarówno z Sardynią, restauracjami, jak i samymi Włochami. Jednak Sardynia, to inny region niż np. Toskania, dlatego też zupełnie inne smaki królują tu na stołach (my też jedząc typowo włoskie dania zastanawialiśmy się kto to gotuje, ale w restauracjach jedzenie sardyńskie było cudowne). Siesta to coś tak normalnego, że po prostu trzeba się pogodzić, że wszystko jest zamknięte (w kontynentalnej części jest przecież tak samo).
    A co do Sardyńczyków - my trafiliśmy na tak wspaniałych, ciepłych, otwartych i pomocnych ludzi, że nawet wyjechaliśmy z myślą, że tu żyją tak szczęśliwie i spokojnie. W restauracjach też obsługa zawsze była fantastyczna.
    Ceny... z mojej perspektywy bardzo włoskie. To przecież nie jest najtańszy kraj. Co prawda skupiliśmy się na całej północnej części wyspy, a nie tylko na Costa Smeralda ale uważam, że Sardynia to najpiękniejszy region Europy. Wart każdego euro.
    Jak widać wszystko zależy od tego, co, gdzie i kogo spotkasz na swojej drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, często zależy od tego, jak się trafi. Oczywiście, że Włochy nie są najtańsze, nie porównywałam też wyspy z całym kraje, ale innymi państwami w Europie Południowej, choć na pewno Sycylię zapamiętałam jako tańszą niż Sardynię. Zresztą sama mieszkanka wyspy powiedziała, że Costa Smerlada to "najdroższe miejsce na świecie". We wpisie też nie wymieniłam wszystkich cen, bo nie wszystkie zapamiętałam, ale na Szmaragdowym Wybrzeżu spotkaliśmy się też np. z cenami drinków, butelek alkoholu, które sięgały paruset euro, a bar, w którym je serwowano był dość zwyczajny.
      Dobrze, że trafiłaś na uprzejmych Sardyńczyków i obsługę. Z tym, że Sardynia jest przepiękna, jak najbardziej się zgadzam. Minusy, o których wspominałam w poście i tak nie przyćmią widoków, których wciąż mam niedosyt. Z wielką chęcią wróciłabym na Sardynię po więcej:)

      Usuń
  14. Kiedyś już słyszałam o Sardynii, że piękna, ale że droga - również. Co nie znaczy, że nie chciałabym tam kiedyś pojechać :) Ciekawe, czy przy takich cenach w barach i restauracjach, może jednak bardziej opłaciłoby się wykupić pobyt od razu z wyżywieniem? Jak myślisz? Bo co prawda lubię stołować się w różnych miejscach na wyjeździe, ale płacenie tak dużo za tak kiepską jakość trochę mija się z celem. A gotować jednak na urlopie nie przepadam, tzn. czasami się zdarzy, że raz czy dwa na dwa tygodnie coś tam upichcę, ale ogólnie też mam urlop i nie chcę spędzać czasu w kuchni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjazd na Sardynię organizowaliśmy w 100% na własną rękę i na pewno loty oraz airbnb wychodziły korzystniej niż wyjazd z biurem podróży. Natomiast ciężko mi powiedzieć, jaki byłby koszt np. B&B, HB czy All inclusive, gdy rezerwowalismy wszystko na czerwiec. Na pewno, gdy spojrzy się na oferty biur podróży, to Sardynia będzie droższa (a przynajmniej mniej będzie ofert w niskich cenach) od Sycylii, Grecji czy Hiszpanii (tutaj np. Majorka, Minorka).
      Jeśli chodzi o gotowanie podczas wyjazdu to całkowicie rozumiem :) Na południu Europy opcja half board jest jak dla mnie idealna, a jak nie hb to przynajmniej b&b, te też często z rodziną wybieramy, ale na Sardynii mogłoby być ciężko nam znaleźć taką ofertę w korzystnej cenie, ponieważ była nas duża grupa.
      Mogę też dodać, że byliśmy jedynie w jednym regionie na Sardynii. Może w innej cz. wyspy trafilibyśmy lepiej. Aleksandra z komentarza wyżej dobrze wspomina regionalną kuchnię, więc też nie warto od razu się zniechęcać :)

      Usuń
    2. Uwielbiam Sardynie, widoki sa niepowtarzalne, ale jest to jedna z najdrozszych czesci Włoch. objechaliśmy parę lat temu cala wyspę wzdluz i wszerz i widoki zapieraly dech!

      Usuń
  15. Te wszystkie dania ze zdjęć wyglądają bardzo smakowicie. Chciałabym odwiedzić Sardynię:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo lubię Włochy, niestety to jeden z najdroższych krajów Europy.
    Najczęściej bywam w Toskanii.
    Sardynia mnie kusi, każdy ze znajomych wracał zachwycony krajobrazami.
    Włoska kuchnia jest świetna, ale czasami najlepszą receptą jest zrobienie zakupów w sklepie i urządzenie sobie pikniku.
    Pozdrawiam!
    Irena

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak tam pięknie :) ale i tak najbardziej to mi się jedzenie podoba z przyjemnością bym spróbowała takiego włoskiego makaronu i pizzy też :)

    OdpowiedzUsuń